zapiski z codzienności
czwartek, 07 września 2006
Proroczy sen
Śniło mi się dzisiaj w nocy, że byłam w ciąży i miałam katar. Normalnie proroczy sen! Budzę się rano i ... faktycznie cieknie mi z nosa!
poniedziałek, 07 sierpnia 2006
Jak dałam się zrobić w konia

Tej całej jazdy końskiej, to moje dziewczyny uczą się u kaskaderów. Kaskaderem jest właściciel koni, kaskaderem jest człowiek uczący jazdy. Może dlatego kazał im dzisiaj stawać na koniu??? (Na szczęście stojącym w miejscu).
Obserwując te wyczyny czułam jak mi skóra cierpnie, tym bardziej, że po dwóch tygodniach jęczenia:
- Mama wsiądź na konia!
zgodziłam się wsiąść i przejechać kawałeczek, że niby taka odważna jestem i co to dla mnie koń.

Jakoż gdy nadejszła ta wiekopomna chwila, okazało się, co następuje:

1.Koń jest wysoki. Jest znacznie wyższy niż to wygląda z poziomu ziemi. Jest wyższy od najwyższej drabiny, z której od kilku dni maluję mieszkanie rodziców.

2.Koń trzęsie. Idzie nierówno, nawet po gładkim podłożu. Może ma coś nie w porządku z zawieszeniem???

3.Siodło jest śliskie. Każda próba przemieszczenia się w nim w celu wygodniejszego posadzenia sempiterny grozi zsunięciem się. Patent z tubką kleju nie sprawdza się - uniemożliwia anglezowanie (nie żebym umiała, ale widziałam, że niezbędne jest do tego odrywanie tyłka od siodła).

4.Kłus oglądany z pozycji widza jest strasznie powolny, odczuwany z wyżyn górnej powierzni konia, zapiera dech w piersi i to bynajmniej nie z zachwytu. Obawiam się, że przeszłam dziś stan przedzawałowy.

5.Zsiadanie z konia kończy się niekontrolowanym obsuwem.

6.Krwawe wybroczyny, które jutro pojawią się w miejscu gdzie moje plecy tracą swą szlachetną nazwę, nie są wynikiem przemocy domowej i proszę nie uruchamiać niebieskiej linii.

7.Czyszczenie konia jest najprzyjemniejszą częścią przejażdżki, nawet jeśli wiąże się to z tonięciem po kolana w gównie.

I tym to sposobem raz w życiu zjechałam ze zjeżdżalni na basenie, raz przejechałam się na kolejce górskiej (małej ale zawsze kolejce) i raz dosiadłam konia.

Drugi raz nie planuję powtarzać żadnej z tych czynności!

wtorek, 01 sierpnia 2006
Końska infekcja

Urlopowy wyjazd zainfekował naszą rodzinę końskim wirusem.
W domu wszystkie krzesła są osiodłane, po przekroczeniu progu jest się zmuszanym do stępa, kłusu, galopu oraz akrobacji w siodle. Można też wybrać wariant alternatywny - dać się osiodłać i pozwolić ujeżdżać. Ponadto należy pozwolić się wyszczotkować i wyczyścić kopyta. Suchego chleba, kostek cukru i marchewki jeszcze nie musimy jeść ...

Dzieci w czasie wakacji odkryły uroki jazdy konnej ...

Czy ktoś ma do odsprzedania kask????!!!!

piątek, 14 lipca 2006
URLOP

Jak w tytule.

Jak wrócę, to będę:-))))

czwartek, 13 lipca 2006
100% uchachania!

Najlepszy film jaki widziałam, doprowadzający do łez ze śmiechu nawet za 176354 oglądnięciem, wspaniała, inteligentna parodia filmów gangsterskich i sensacyjnych, powalające skojarzenia, lekarstwo na każdą chandrę ...  offowy film: "Film Pod Tytułem"

Koniecznie zobaczcie!!!!